1 marzec - Targi w Charkowie

23 lutego wyjechałem do Charkowa. Szczerze mówiąc warunki nie były najlepsze, na drodze zalegał świeży śnieg a widoczność mocno ograniczały kolejne opady. Niemniej wyjechałem rano, wiec ruch jeszcze nie był największy.  Jechałem trasą Charkowską M03 przez Boryspol. Do lotniska droga wręcz wzorcowa - 4 pasy w jedną stronę. Szkoda tylko że ten odcinek miał 16 km.

Boryspol przejechałem i miło się zaskoczyłem. Wyjechałem bowiem na świeżo wyremontowaną drogę ekspresową. Naprawdę można było pomykać. Wszystko skończyło się gdy minąłem tablice oznajmiające, iż wjechałem do Połtawskiej Obłasti. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiły się dziury na dziurze. Naprawdę, można wręcz urwać koło. Kolejny raz potwierdza się zasadność posiadania jeepa.

Czasami trafił się dobry odcinek, niemniej dziury były wszędzie. Pozytywem tej drogi była szerokośc i  raczej mały ruch. Z wyprzedzaniem nie było więc problemów. Prócz tego na Ukrainie jest jedna fajna rzecz. Bardzo często pojawiają się naprzemienne odcinki gdzie jest dodatkowy pas. W takich momentach można swobodnie wyprzedzać powolne "gruzowiki"

Gdyby nie te koszmarne dziury to drogę na Charków uznałbym za lepszą niż średnią drogę w Polsce.

W miejscowości Wałki (świetna nazwa)  zatrzymała mnie do kontroli, tuż przy swym posterunku, milicja. Pokazałem dokumenty, wszystko dokładnie obejrzeli. Poprosili o wyjście z auta, wzięcie paszportu i udanie się na posterunek. Wyszedłem, choć w sumie wiem, że nie należało tego robić. (Milicjant musi podać przyczynę zatrzymania, a kierowca nie ma obowiązku wysiadania z auta) Niemniej poszedłem za nim, ciekawy co tym razem wymyślą. Jeszcze na samym początku miałem złudne wyobrażenie że sprawdzi moje dokumenty w centralnym rejestrze. Jak łatwo się jednak domyśleć, mocno przeszacowałem możliwości techniczne ukrainskiej milicji. Siadłem na ławeczce, bodajże ich stołówki, i zaczęło się przepytywanie.

- Czy przypadkiem nie piliście niczego wczoraj?

- Nie, nie piłem

- A kiedy ostatni raz spożywaliście alkohol?

- A bo ja wiem, z jakieś miesiąc temu wypiłem piwo.

- Tak więc, na 100% jesteście pewni iż nie spożywaliście alkoholu w ciągu ostatnich 3 dni?

- Tak, jestem na 1000% pewien.

-Hm, bo wydawało mi się czułem od was zapach alkoholu,

- Na pewno płyn do spryskiwaczy.

- A może inne środki spożywaliście?

- Nie, niczego nie spożywałem.

Tutaj, milicjant z czerwonym nosem się poddał i zaczął się pytać czym się zajmuje, gdzie pracuję itp rzeczy. Na koniec życzył szcześliwej drogi :)

Ok 15 byłem już w Charkowie, hotel znalazłem tylko dzięki nawigacji. Niemniej i tak pare razy zabłądziłem. Oznaczenie ulic - masakra.

W sumie to nawet nie był hotel, tylko pokoje gościnne w prywatnej kwaterze na ul. Sachalinskiej 23. Piszę adres, żeby zapamiętać iż nigdy, ale to nigdy nie należy wynajmować tam pokoju w zimie.

Nie wchodząc w szczegóły, temperatura w pokoju to 16 stopni, natomiast w łazience przylegającej do pokoju ok 10. Łazienka to było doskonałe miejsce na przechowywanie jogurtów na śniadanie.

Jedyne pozytywy to bliskość targów "Строительство, коттедж, ландшафт" , oraz dobre obiady.

Dobrze że udało mi się wyprosić ogrzewacz od właściciela. Inaczej bym raczej nie wstawał z łóżka.

Dodam jeszcze, że w Charkowie w tych dniach było - 18 stopni i wiał silny wiatr. Wrażenie niczym z Alaski.

Co do samych targów, nie będę się rozpisywał. Raczej kiepskawe, mało uczestników, mało zwiedzających. Przynajmniej jednak poznałem naszych dystrybutorów, którzy stali ze mną na stoisku.

W sobotę, ok 15 targi zaczęły już powoli wymierać. Zapakowałem rzeczy w auto i zacząłem szykować się do wyjazdu. Tym razem przemknąłem przez miasto dośc szybko. Na trasie ruch był raczej niewielki i gdyby nie ograniczenia i dziury, można by śmiało jechać powyżej 100 km. Szkoda tylko że sporo wiosek i miasteczek po drodze, gdzie trzeba zwalniać. No i oczywiście tutejsza drogówka nie próżnowała.

Niestrudzenie łowi przekraczających przepisy, lub naiwnych i wlepia mandaty. Jak bowiem poinformował mnie kolega, którego ojciec jest oficerem milicji, przedstawiciele drogówki codziennie dostają plan do realizacji. Np 20 mandatów za prędkość, 5 za ciągłą linie, 10 za spożywanie alkoholu. Itd.

Taki plan później należy zrealizować, a tym co wpadnie do kieszeni należy podzielić się z przełożonymi.

Bo wyobraźcie sobie, iż na Ukrainie, by dostać się do pracy jako policjant drogówki, należy zapłacić wzjatkę, kilka tysięcy dolarów. A im wyższe stanowisko, tym kasy trzeba więcej. Naczelnicy regionów kosztują ponoć kilkaset tysięcy dolarów.

Gdy taki człowiek dostanie się do "koryta", musi jak najszybciej nazbierać jak największą sumę, by spłacić długi i spłacić tych wyżej.

I tak od najniższych do najwyższych szczebli przedstawicieli stróży porządku.

Dobra rada na koniec. Nie bójcie się tutejszej milicji, nie dajcie się wciągnąć w fałszywe oskarżenia. A najlepiej kupcie "Правила дорожного движения Украин" i przeczytajcie jakie macie prawa.

Najlepsze jest to że więszkość milicjantów tych praw i samego kodeksu nie zna.

Powracając do drogi, po 7 h jazdy i 500 km drogi byłem już w domu. I obiad nadal czekał :)

Poniżej ciekawy filmik obrazujący pracę ukrainskiej policji w starciu z kimś mądrzejszym. Zresztą polecam wszystkie filmiki tego autora. "Kolo" jest bezbłędny.

video: 
See video
Kijów i nie tylko I Wiza I Praca I Mieszkania I Transport I Kolej I Ceny I Odessa I Symferopol I Donieck
Polityka i gospodarka I Nowa Europa Wschodnia  I  Ośrodek Studiów WschodnichWPHiI I Kolegium Europy Wschodniej

Turystyka i porady I Blog o Ukrainie  I  PoradyABC Ukrainy

Popularna prasa I Rzeczpospolita  I  KyivPostKommiersantKorespondent I Zahid

 Inne I  Galeria kolegi I Portal Marketera I