19 marzec

W sobotę zostaliśmy zaproszeni na obiad przez znajomych - Alionę i Marka. Aliona to Ukrainka, znajoma Liudy, zaś Mark to Amerykanin, z ukrainskiej diaspory z Chicago. Od kilku lat przebywa na Ukrainie i od kilku lat mieszkają razem w Kijowie. Od roku są też rodzicami pociesznego Arsena.

Przed samym obiadem, mieliśmy z Markiem bojowe zadanie -  ok dwu godzinny spacer z Małym, by w międzyczasie dziewczyny obejrzały film w pobliskim kinie. Z racji, iż to była rosyjska komedia od samego początku nie byliśmy zainteresowani.

Mark trochę z innych przyczyn niż ja - nie znosi rosyjskiego języka i mówi prawie tylko po ukrainsku. To "prawie" jest właśnie dla znajomych jego bądź Aliony.

Wzieliśmy więc wózek i zaczęliśmy spacerować po pobliskich osiedlach. Zaczął wspominać swe pierwsze wrażenia po przyjeździe tutaj. Jedno ze wspomnień dotyczyło porannego spożywania alkoholu przez Ukrainców. Jednak, jak to powiedział Mark, tłumaczył sobie to tym, iż człowiek zmęczony, wrócił z pracy w nocy i przed pójściem spać chce wypić jednego bro. Jak wspomniał, jeszcze wiele razy ten jego "positive way of thinking" dawał się we znaki. Niemniej po kilku latach pobytu tutaj, już trochę z mniejszym optymizmem spogląda na wszystko.

Opowiadał jak to kontaktował się w polską stroną odpowiedzialną za Euro 2012. Na wszystkie swe pytania uzyskał odpowiedź natychamiastowo. Byłem zdziwiony, niemniej wręcz chwalił nasze zorganizowane służby, kolorowe harmonogramy, plany i kontakt z prasą. Na Ukrainie jak powiedział jest jeden wielki "bardak" nikt nic nie wie, na odpowiedzi trzeba czekać tygodniami, nie wspominając już  z jakimi problemami stykają się anglojęzyczni dziennikarze.

Jak podreślił jednak, kiepska infrastruktura, brak hoteli czy dróg, nie oznacza, iż Euro się nie odbędzie. Co więcej, odbędzie się i wiele budowli  zostanie oddanych do użytku. Niemniej będzie to zrobione "soviet way". Ważny efekt, sam proces zaś mniej. A po drodze ile pieniędzy przejdzie między palcami to już druga sprawa.

Smutne, powiedział, niemniej prawdziwe. W tym kraju się nic nie zmiena. Mentalnośc ludzi i świadomość polityczna jest na bardzo niskim poziomie.  Dla nich świadomość obywatelska i demokracja polega na udziału w wyborach i zakreśleniu krzyżyka przy nazwisku.

Prawdą jednak jest, iż ludzie mają już dosyć polityki i polityków, którzy żerują na państwie niczym pasożyty. Każdy po dojściu do władzy, wejściu do parlamentu stara się ugrać jak największy kawałek tortu dla siebie. A sama ordynacja wyborcza też temu nie pomaga. Na Ukrainie jest bowiem ordynacja proporcjonalna, tzn ludzie głosują na partie i w zależności ile procent dana partia uzyska, tylu kandydatów wystawia.

Do końca jednak nie wiadomo, kto będzie kandydatem, bowiem obowiązującym standardem jest tzw "Zakrytyj spisok" To szefowie partii decydują kto będzie na liście. A o tym decydują znowu pieniądze. Mówi się, iż miejsce w parlamencie kosztuje około 3 mln USD.

Niemniej ci co tyle wyłożyli, wyciągają z państwowej kasy dziesiątki razy więcej. Później wcale nie dziwi iż np taki Leonid Czernowiecki, były mer Kijowa, nosi zegarek Sky Moon Tourbillon firmy Patek Philippe, za bagatela 1,2 mln USD - Link

Trochę smutków wylaliśmy razem, niemniej pozytywem było to że w międzyczasie zdążyliśmy wypić po piwie.

Wcześniej jednak spytał się mnie:

- Wiesz czemu w sobotę tyle tatusiów spaceruje z dzieciakami w wózeczkach?

- Hm, nie bardzo

- Bo to kolejna okazja gdy mogą wypić browara na łonie przyrody :)

Na obiad była chinszczyzna, jaka miła odmiana po ukrainskiej kuchni...

 Poniżej fotka Pobiedy (chyba) - radzieckiego cudu techniki z lat pięćdziesiątych - który udało nam się spotkać na ulicy niedaleko.

Kijów i nie tylko I Wiza I Praca I Mieszkania I Transport I Kolej I Ceny I Odessa I Symferopol I Donieck
Polityka i gospodarka I Nowa Europa Wschodnia  I  Ośrodek Studiów WschodnichWPHiI I Kolegium Europy Wschodniej

Turystyka i porady I Blog o Ukrainie  I  PoradyABC Ukrainy

Popularna prasa I Rzeczpospolita  I  KyivPostKommiersantKorespondent I Zahid

 Inne I  Galeria kolegi I Portal Marketera I