24 sierpień 2011 - Dzień Niepodległości

Równo 20 lat temu, tuż po wydarzeniach związanych z moskiewskim puczem Janajewa, rada najwyższa na Ukrainie przyjęła "Akt ogłoszenia niepodległości Ukrainy". W akcie tym ogłoszono, iż z tego momentu obowiązywać będzie własna konstytucja, ustawodawstwo i akty prawne.  Tym samym odcięta została pępowina od Mateczki Rosji.

Pierwsze reakcje świata zachodniego to lekkie niedowierzenie i niepokój. Zresztą podobnie zareagowały władze w naszym kraju.

Wątpliwości rozwiało referendum z grudnia 1991 roku, w którym to ponad 90% Ukrainców opowiedziało się za niepodległością kraju. Po tym referendum nasz kraj był jednym z pierwszych, który tą niepodległość uznał.

Również w grudniu 1991 roku przewodniczący  rady najwyższej -  Leonid Krawczuk został  wybrany pierwszym prezydentem niepodległej Ukrainy.

Jak wspomniałem, w tym roku obchodzono okrągłą, dwudziestą rocznicę. Spodziewano się wiec sporych fajerwerków. 24 sierpnia 2008 roku oglądałem parade wojskową, zrobioną z większym rozmachem niż parady 9 maja. Spodziewałem się więc, że w tym roku będzie podobnie. Niemniej kilka tygodni przed uroczystością, prezydent ogłosił - parady nie będzie.

Z przyczyn kryzysu ekonomicznego i braku pieniędzy.

Niektórzy felietoniści i opozycja wskazywali nawet gdzie te pieniądze transferowano.

Na remont willi Janukowicza w Mezhigoru.

 

Prócz tego, 24 sierpnia odbieraliśmy z Liudą naszych przyjaciół z Warszawy. Przylatywali wizzairem na lotnisko Żuliany. Dzięki czemu miałem nareszcie możliwość oceny samego rejonu, dojazdu jak i terminalu lotniska.

I powiem szczerze byłem przyjemnie wręcz zaskoczony. Po pierwsze droga, z racji wyjazdów mieszkańców, była wręcz pusta i po 30 min jazdy byliśmy już na lotnisku.

Po drugie, sam budynek lotniska nie robił aż tak przygnębiającego wrażenia, jak pisali niektórzy.

Samolot z Katowic przyleciał wg rozkładu. Planowo również pojawili się  nasi znajomi - tzn jako ostatni pasażerowie na kontroli paszportowej.

Jarek i Grażyna już raz byli na Ukrainie - 2 lata temu pokazywaliśmy im z Liudą Lwów. Niemniej  trzeba otwarcie dodać - dla nich, wszelakie wyprawy na wschód to spora egzotyka. To raczej tzw "dzieci zachodniej cywilizacji"

Stąd lekko przeżywałem jakie wrażenia wyniosą z Kijowa. Lwowem byli zachwyceni, niemniej który turysta nie jest zachwycony tym miastem?

Pierwsze wrażenie malkontenta Jarka - to kiepskawa architektura współczesna. Niemniej samymi drogami był pozytywnie zaskoczony. Wawa takich nie ma.

Drugie wrażenie - jedzenie, prawie pełen zachwyt. Ser gruziński suluguni, gruzinski lavash, płow, barszcz ukrainski, wędzona rybka i piwa zyskały duża aprobatę.

Trzecie wrażenie - Ukrainki. Naprawdę, bardzo duuuużo pięknych kobiet.

Ogólne wrażenie. Jest tu dużo lepiej niż myślał, a Kijów jest o wiele bardziej rozwinięty niż do tej pory sądził.

To tak skrótowo.

Pierwszego dnia zabraliśmy ich na Maydan,  Sobory, Andrijewskij Spusk i Podole. Czyli standardowa trasa dla nowicjuszy w Kijowie.

Choć sama parada była odwołana, trwały przygotowania do koncertów, który miały się odbywać tego dnia. Mogliśmy więc zobaczyć jak wygląda tętniący życiem Maydan. Tego dnia opozycja szykowała kontrmanifestacje, niemniej tego już w programie wizyty nie uwzględniałem.

 W międzyczasie trochę popiwkowaliśmy i Kijów nprawdę wydawał się piekny :)

Kolejne dni to Dom z Chimerami, Pomnik Lenina, Ławra, Pomiatnik Rodina, znowu centrum oraz Pirogovo.

 Trochę dłużej chciałbym się zatrzymać przy  budynku wzniesionym wg projektu słynnego polskiego architekta - Władysława Horodeckiego.

Chodzi oczywiście o "Dom z Chimerami", który znajduje się niedaleko pałacu prezydenckiego na ulicy bankowej. Architekt ten bardzo często był porównywany do Gaudiego, z racji nietypowych budowli, które tworzył. Dom z Chimerami jest typowym przykładem Art Nouveau. Obecnie jest jedną z rezydencji  prezydenckich.

Nazwa budowli pochodzi od charakterystycznej dekoracji fasady, na którą składają się rzeźby różnych zwierząt i myśliwych. Sam Horodecki był zapalonym myśliwym - stąd więc ten pomysł.

 

W niedzielę odwieźliśmy Jarka i Grażynę na lotnisko. Lekko zmęczęni, niemniej zadowoleni z odwiedzin Kijowa.

Teraz pozostało pokazać im już tylko Odesse i przygotować ich na Krym.

 

 

 

Kijów i nie tylko I Wiza I Praca I Mieszkania I Transport I Kolej I Ceny I Odessa I Symferopol I Donieck
Polityka i gospodarka I Nowa Europa Wschodnia  I  Ośrodek Studiów WschodnichWPHiI I Kolegium Europy Wschodniej

Turystyka i porady I Blog o Ukrainie  I  PoradyABC Ukrainy

Popularna prasa I Rzeczpospolita  I  KyivPostKommiersantKorespondent I Zahid

 Inne I  Galeria kolegi I Portal Marketera I