21 październik 2011 - Zachodnia Ukraina

Tuż przed wyjazdem do Polski postanowiłem poodwiedzać naszych dystrybutorów na zachodniej Ukrainie. We wtorek, 18 października,  wyruszyłem z Kijowa. W piątek wieczorem  wróciłem. Łącznie udało mi się odwiedzić następujące miejscowości.

  • Żytomierz
  • Równe
  • Łuck
  • Lwów
  • Iwano-Frankowsk
  • Czerniowce
  • Chmielnicki
  • Kijów

Dla lepszego zobrazowania trasy mała mapka

O samych odwiedzinach i części zawodowej pisać nie będę, bardziej skupię się na swych subiektywnych wrażeniach.

Droga E40 (M06)

Między Kijowem a Żytomierzem  trasa jest w remoncie. Standardowo droga posiada status ekspresówki, z dwoma pasami w każdą stronę. Bardzo fajna trasa - szkoda, ze na odcinku kilkudziesięciu kilometrów  remontowana. Jedna strona zakryta, pozostaje więc jeden pas w każdą stronę. Spore korki. Szczególnie w godzinach porannych przy wjeździe do Kijowa i w godzinach wieczornych przy wyjeździe z miasta.

Trasa między Żytomierzem a Równe-  super droga, niedawno wyremontowana. Śmiało można pomykać. Uważajmy jednak na DAI (ukrainska drogówka) Stoją dość często.

Za Równem zjechałem na drogę na Łuck - H22. I od razu przyjemna jazda się skończyła, dziura na dziurze.

Z Łucka wyruszyłem na Lwów. Dystrybutorzy poradzili mi bym jechał przez Dubno drogą M19 (daje radę) i powrócił na drogę E40 (M06) Ponoć jazda z Łucka do Lwowa drogą H17 nie ma sensu. Niby zyskujemy 60 km, niemniej do czasu gdy droga ta nie zostanie wyremontowana nie ma sensu nią jeździć.

Szkoda samochodu.

Trasa E40 na Lwów zrobiła również dość dobre wrażenie. Nie zawsze, ale śmiało można jechać.

Gorzej już było z samym Lwowem. Droga przy wjeździe do miasta - masakra. Oznaczenie i oświetlenie ulic - jeszcze gorzej.

Najgorsze jednak było to, że praktycznie całe centrum jest rozkopane, łącznie z ulicą Horodotską. Dojazd do hotelu gdzie się zatrzymałem był więc niemożliwy. Przyszło więc zostawić samochód 300 metrów dalej.

BTW  - Mimo tymczasowo utrudnionego dojazdu hotel Reikartz Dworzecto bardzo fajny wybór.

Sam Lwów zaś, moje ulubione miasto na Ukrainie, uroku swego nie stracił. Fakt że rozkopany; wymieniają kanalizację, wytłumiają szyny tramwajowe, przygotowują się do Euro 2012, to jednak jak zwykle oczarowuje.

A dla kontrastu kilka fotek remontowanych ulic:

 Szkoda tylko, że następnego dnia musiałem ze Lwowa wyjeżdzać. Południowa obwodnica była jednak w remoncie więc jeszcze ok 1 h w korku postałem. 

Jadąc na Iwano-Frankowsk znowu nadłożyłem trochę drogi. Zamiast drogi H09 wybrałem dalszą jazde M06 aż do miejscowości Stryj.  A następnie skręciłem na H10. Tą pierwszą śmiało mogę polecać, ta druga już była trochę gorsza.

W samym Ivano-Frankowsku, który pozytywnie mnie zaskoczył, zatrzymałem się w centralnie położonym hotelu - Nadia Warunki przyzwoite, śniadania bardzo dobre.

Iwano-Frankowsk to dawny Stanisławów. Miasto z drugiej połowy XVII wieku, założone przez naszego magnata Andrzeja Potockiego, który nazwał je Stanisławów na cześć swojego ojca.

Obecnie miasto liczy ok 220 tys mieszkańców i posiada dość przyjemne centrum. Parę zabytków sakralnych, słynny uniwersytet medyczny (gdzie studiują nawet studenci z Polski) oraz przyjemny deptak.

Na pierwszym zdjęciu uniwersytet, na pozostałych ulica Nezalezhnosti.

 Następnego dnia, po spotkaniach w Ivano-Frankovsku spieszyłem się na spotkanie do Czernioviec. Korzystałem z drogi H10 i z całą pewnością nie mogę powiedzieć by była rewelacyjna.

W samych Czerniowcach nie raz rzucałem Matami (матерный язык). Podobnie jak we Lwowie chaos komunikacyjny ok godziny 17 daje się mocno we znaki. Niemniej udało się również zauważyć, iż miasto ma ciekawą zabudowe. Na pewno rynek i okoliczne ulice były warte odwiedzin.

Następnym razem postaram zatrzymać się tam na dłużej.

Po spotkaniu pomykałem do miasta Chmielnicki, gdzie miałem zarezerwowaną noc w hotelu Koloseum

Jechałem przez Kamieniec Podolski, niestety nie udało mi się zobaczyć twierdzy. Było zbyt późno, a do samego hotelu dotarłem ok 22.

Trafienie do niego bez nawigacji wydaje mi się teraz zadaniem niemożliwym. Nie pierwszy i zapewnie nie ostatni raz, nawigacja GPS na Ukrainie uratowała mnie od ataków złości.

Sam hotel z wystrojem lekko kiczowatym, wydaje się takim typowem miejscem w którym to zamężni spotykają się ze swymi kochankami. Hotel dziwny, typowy dla Ukrainy.

Acha i nie bierzcie na śniadanie English breakfast - mało ma wspólnego ze swym oryginałem z Wysp.

Następnego dnia wracałem już do Kijowa trasą H03, a od Żytomierza M06.

Tuż przed Żytomierzem, na trasie H03 rozpościerają się przepiękne lasy i rzeki. Sczególnie w okolicach Buki.

Muszę się tam kiedyś wybrać prywatnie.

 

 

Kijów i nie tylko I Wiza I Praca I Mieszkania I Transport I Kolej I Ceny I Odessa I Symferopol I Donieck
Polityka i gospodarka I Nowa Europa Wschodnia  I  Ośrodek Studiów WschodnichWPHiI I Kolegium Europy Wschodniej

Turystyka i porady I Blog o Ukrainie  I  PoradyABC Ukrainy

Popularna prasa I Rzeczpospolita  I  KyivPostKommiersantKorespondent I Zahid

 Inne I  Galeria kolegi I Portal Marketera I